n

Droga Agnieszko!

Stalowa Wola, 11.05.2003

Droga Agnieszko!

W tym liście chciałabym Ci opowiedzieć o mojej wycieczce do lasu.
Umówiłam się z Madzią na dziewiątą przy skrzyżowaniu. Już wcześniej postanowiłyśmy pójść do lasu. Droga do lasu była dość długa, więc gdy wreszcie doszłyśmy, szybko usiadłyśmy na kocu w kratkę, aby trochę odpocząć. Na polance było pięknie. Rosły tam wysokie, smukłe sosny i stare rozłożyste dęby. Wszędzie unosił się cudny zapach żywicy. Znalazłyśmy trochę suchych gałęzi oraz kory brzozy i zaczęłyśmy rozpalać ognisko. Gdy płomień był już stabilny, postanowiłyśmy upiec kiełbaski i chleb. Rozpakowywałyśmy jedzenie, a papiery porzuciłyśmy na ziemi. „Przecież się rozłożą"- powiedziałyśmy równocześnie. Po jakimś czasie, ku naszej radości, na polance pojawiła się śmieszna wiewiórka z rudym, wzniesionym do góry, puszystym ogonem i szarawy zając. Oczywiście spłoszyłyśmy ich „tak dla zabawy". Nagle ognisko zaczęło przygasać, więc szybko zdarłyśmy trochę kory i wyłamałyśmy kilka gałęzi na opał. Gdy nastał wieczór, chciałyśmy wrócić do domu, ale nie mogłyśmy znaleźć drogi do domu. Wypróbowywałyśmy chyba z dziesięć różnych ścieżek, ale na koniec i tak okazywało się, że zaliczałyśmy ciągle tę samą trasę. Zaczęłyśmy się bać. Wydawało nam się, że dziuple to oczy drzew, które złośliwie spoglądają na nas. Dęby szumiały głośno, tak jakby chciały powiedzieć: „Nie wypuścimy was już nigdy". Nagle coś błysnęło. Drzewa powiedziały spokojnym głosem: „Pamiętajcie, nigdy nie śmiećcie w lesie i nie zapalajcie w lesie ogniska. Dziś pierwszy i ostatni raz wybaczył wam las". Chwilę później wyszłyśmy z boru, ale chyba już na zawsze zapamiętamy to zdarzenie. Słowa drzew były tak dobitne, że trudno było zrozumieć je inaczej. To było ostrzeżenie dla nas, bezmyślnych nastolatek, które dla zabawy niszczyły to, co piękne i potrzebne.
Mam nadzieję, że Ty nie będziesz chciała zrobić tego, co my, aby się przekonać, że to, co piszę, to prawda. Moc całusów i pozdrowienia.
Agata

PS. Magda być może też Ci o tym napisze, ale nie zdziw się, jeżeli pominie kilka szczegółów. Była tak przerażona, ze ledwie doszła do domu.

Agata Kornek, lat 12

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powered by WordPress
n