Sam przykuj się do budy...
Trzymanie psów na łańcuchu to nie tylko bestialstwo w stosunku do zwierząt. To także ściąganie kłopotów na ludzi.
Psy łańcuchowe często stają się bardzo agresywne. W naturze tego
gatunku leży bowiem ochrona swojego terytorium. Jeśli mają wybór, żyją
według zasady: walcz lub się wycofaj – i z reguły najpierw próbują się
wycofać (choćby dlatego, żeby samemu nie oberwać). Pies na uwięzi nie
ma wyboru. Gdy poczuje się zagrożony, nie może uciec – musi walczyć!
Według
amerykańskich statystyk (w Polsce się podobnych nie prowadzi) aż 25
proc. śmiertelnych pogryzień ludzi jest powodowanych przez psy
łańcuchowe! Pies trzymany na łańcuchu nie rozróżnia przyjaciół i
wrogów. Gdy nie ma bliskiego kontaktu z rodziną, wszyscy dla niego
stają się obcy. Może zaatakować każdego – nawet swojego właściciela.
„Trzeba
jasno powiedzieć, że niespuszczanie psa nigdy z łańcucha jest formą
okrucieństwa wobec zwierząt, przede wszystkim ze względu na
niezaspokojenie naturalnych potrzeb, jakimi są choćby potrzeba ruchu i
aktywności oraz potrzeba kontaktu socjalnego. Ponadto samo ograniczenie
swobody ruchu powoduje frustrację, a w konsekwencji - agresję – mówi
Andrzej Kłosiński, behawiorysta.
Trzymanie psów na łańcuchu
powoduje także wiele chorób i dolegliwości u psów są to m.in. rany na
szyi, pokaleczone łapy, kłopoty z łykaniem, obolałe stawy a także
dręcząca nuda..
Przeciwko takiemu traktowaniu zwierząt 5
października protestować będą czytelnicy miesięcznika „Mój Pies”. W
ramach akcji „Zerwijmy łańcuchy” – każdy będzie mógł przykuć się do
budy by na własnej szyi przekonać się jak wygląda życie psa
łańcuchowego.
Szczegóły akcji: www.zerwijmylancuchy.pl
artykuł pochodzi z serwisu www.infotuba.pl, autor Kasia Pielak
| « poprzednia | następna » |
|---|

